piątek, 8 lutego 2013

Mycie zębów jest przereklamowane :)


Czy myjecie zęby po każdym posiłku? Ja nie i właśnie dowiedziałam się, że do pewnego stopnia dobrze robię. :) Oczywiście nie chodzi o to, żeby w ogóle nie myć zębów.

Wiele pokarmów, które spożywamy ma odczyn kwaśny i powoduje zmiękczanie szkliwa. Potrzeba pół godziny, żeby szkliwo ponownie stwardniało i było odporne na szorowanie.

Szorując zmiękczone szkliwo zwiększasz jego porowatość i wrażliwość na uszkodzenia i odbarwienia. Produktów, które zmiękczają szkliwo jest tak wiele, że właściwie z każdym złożonym posiłku coś takiego jest:owoce, napoje gazowane, cukier (tu zaliczamy nie tylko słodycze, ale również wszystko co jest zrobione z mąki), oleje roślinne, mięso, jaja, nabiał.

A więc jeszcze raz:
Nie myjemy zębów zaraz po spożyciu posiłku,
zwłaszcza wtedy, gdy jedliśmy słodycze.
Dziwne prawda?

Myjąc zęby po posiłku możemy nawet zwiększyć prawdopodobieństwo próchnicy! Mam dużą satysfakcję, że kierując się intuicją (a może lenistwem) zrobiłam coś dobrego dla siebie i swoich dzieci. W naturze nie występują szczoteczki do zębów...Hm...Ciekawe dlaczego???
Może natura uznała, że nie są potrzebne? :)

czwartek, 7 lutego 2013

Wpływ księżyca


Mój syn czeka na lato. Ja też :)

a tymczasem oglądaliśmy wczoraj kwitnące leszczynowe bazie i nabrzmiałe pąki liściowe. Wiosna...mimo, że aktualnie -6°C.

Przygotowując się do postu wyczytałam, że powinnam go przeprowadzić w czasie ostatniej kwadry księżyca.

środa, 6 lutego 2013

Darcie pierza/farbowanie włosów


W mojej łazience stoi już od jakiegoś czasu farba do włosów, całkowicie naturalna, zrobiona ze sproszkowanych ziół. Patrzę na nią każdego dnia i myślę, może jutro...

Dzisiaj wpadłam na pomysł, żeby zaprosić koleżanki na wspólne, wzajemne farbowanie głowy.

Na wsiach, kobiety w okresie zimowym dla zabicia samotności w czterech ścianach chałupy spotykały sięz innymi kobietami z wioski i wykonywały różne monotonne domowe czynności razem, umilając sobie czas wzajemnym towarzystwem.

Oczywiście farbowanie nie będzie obowiązkowe i można wziąć udział w imprezie ze względów wyłącznie towarzyskich.

Ten odpowiedni czas na farbowanie będzie wraz z rozpoczęciem wiosny, kiedy wszystko będzie się budzić do nowego sezonu, do życia w połowie lutego. Jeśli się dziwisz, że wyznaczyłam początek wiosny na połowę lutego, to wróć do zapisu na blogu z czwartego lutego.



wtorek, 5 lutego 2013

Przedwiośnie

 
Moje ciało się oczyszcza przedwiosennie. Czuję fizyczną ociężałość, lekki szum w głowie, moje śluzówki w gardle i nosie są opuchnięte i wrażliwe choć nie bolą. Takie „prawie przeziębienie”.

Odbieram te objawy pozytywnie, jako okres przestawienia mojego ciała na czas wiosenny.

Oszczędzam się fizycznie. To nie jest czas na wysiłek fizyczny, raczej na grzanie się pod ciepłym kocykiem z dobrą książką i oczyszczającą herbatką ziołową.

Moje ciało pokazuje, że jest teraz czas oczyszczania.
Przyszedł czas na post z prawdziwego zdarzenia. Pierwszy porządny post, jaki przeprowadzę od czasu, kiedy zaszłam w ciążę. Od piątku będę się do niego przygotowywać i opiszę to w blogu.

Póki co, pojutrze tłusty czwartek. Będę jeść pączki :)
Będę z Wami szczera: takie z cukierni, nie takie zdrowe, ręcznie robione :)
Nie mam teraz na to czasu.
Samodzielne smarzenie pączków jest jeszcze przede mną. Może za rok? :)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Luty


Luty.

Słońce jest już wysoko i zapowiada wiosnę. W cieniu i w pochmurny dzień jeszcze zima ale gdy twarz oświetla słońce – grzeje! Rośliny przyjmują to ciepło, pęcznieją pąki, rozwierają się skorupy żołędzi. Ptaki dziękują za każdy promień słońca swoim śpiewem.

W chińskim kalendarzu wiosna zaczyna się w połowie lutego a swój szczyt ma 21 marca by potem powoli odchodzić przez kolejne 36 dni. Pod koniec stycznia zaczyna się „dojo” - pora przejściowa – już nie zima, jeszcze nie wiosna. To dobry czas na oczyszczanie wątroby.

Medycyna chińska zaleca dodanie do diety zielonych, kwaśnych, nawilżających, odżywiających soki produktów. Do swoich posiłków włącz ziarno orkiszu, kiełki, kiszonki, zioła, zwłaszcza oczyszczające, moczone orzechy.

 

niedziela, 3 lutego 2013

Kiszenie kapusty



Zakisiłam dzisiaj kapustę.

Goszcząc kiedyś u mojej kuzynki zostałam poczęstowana kiszoną kapustą z litrowego słoika. Dosłownie: dostałam litrowy słoik wypchany po brzegi kapustą i widelec.

„Masz, jedz” powiedziała kuzynka. „Ze słoika?” zdziwiłam się. „Może zjesz od razu jak spróbujesz, a jak nie, to weźmiesz do domu, bo na pewno Ci zasmakuje”.

KAPUSTA BYŁA BOSKA!!! Choć była kiszona, miała w sobie słodki smak.

Ukiszona w domu, bez kminku, z małą ilością soli i dużą ilością marchewki, tak jak lubi moja kuzynka.

Rzeczywiście, do domu doniosłam kapusty na dnie słoika. :)

Po tej kapuście nabrałam apetytu na więcej i poszłam kupić w pobliskim warzywniaku...

Czy muszę Wam mówić, że wyrzuciłam ją całą do kosza? Nie wytrzymała porównania.

No i to cała historia, dlaczego zaczęłam kisić swoją kapustę.

Wystarczy mieć litrowy słoik, jakąkolwiek chcecie ilość kapusty (proponuję zacząć od ćwierć główki, żeby się oswoić z tematem i nie przemęczyć), łyżeczkę soli (mniej lub więcej, jak lubicie), marchewkę, jeśli chcecie i ile chcecie, kminek, jeśli lubicie i kawałek ciemnego miejsca w szafce kuchennej.

Kapustę szatkujemy (kroimy na cienkie plasterki ok 3mm), przesypujemy solą, kminkiem, marchewką, ugniatamy, przewracamy i znowu ugniatamy. Tak kilka razy. Zostawiamy na godzinkę, żeby kapusta pod wpływem soli puściła sok i zmiękła.

Następnie kapustę wkładamy do słoika, ubijając ciasno pięścią lub kulą do ucierania ciasta lub czymkolwiek tam macie. Kapusta pod wpływem ugniatania powinna puścić tyle soku, że cała się pod nim schowa. Jeśli nie, to daj jej jeszcze trochę czasu i ugniataj, do skutku.

Kiedy sok przykrywa kapustę, przyciśnij ją mniejszym słoikiem wypełnionym wodą, lub z jakąkolwiek inną ciężką zawartością. Ja użyłam do tego wcześniej zrobionych przetworów, które miałam pod ręką.

Przyznam się Wam, że duża część kapusty ląduje w moim żołądku już na tym etapie, następnie codziennie podjadam :)Można ją zjeść w każdym stadium: jest pyszna i zdrowa!

Kapustę kisi się przez kilka dni a potem można ją użyć lub zakręcić i odstawić w ciemne i chłodne miejsce. Można ją przechowywać miesiącami.

Piszcie jak Wam poszło :)

A propos marchewki: możecie też zakisić samą marchewkę w plastrach, w całości lub startą.

Zalewamy surową marchewkę letnią, osoloną wodą i analogicznie, odstawiamy w ciemne miejsce na kilka dni :)

Jeszcze chwilkę o kiszonkach

Nie zrażaj się, jeśli kiszonka nie zachwyci Cię smakiem lub się nie uda.

Z procesami naturalnej fermentacji jest tak, że albo pójdą we właściwym kierunku albo nie. Generalnie potrzebują dość ciepłego stabilnego temperaturowo środowiska, ciemności, otoczenia o naturalnej florze bakteryjnej (jest tak wtedy, gdy sprzątanie ograniczamy do mycia czystą wodą bez użycia agresywnych detergentów i środków bakteriobójczych) wreszcie od samej kapusty. Zależy to również od fazy księżyca, od dnia tygodnia, od pory roku, od Twojego humoru i ogólnego nastroju. Dlatego każda Twoja kiszonka będzie smakowała inaczej i może się udać lepiej lub gorzej.